
ROI w Local SEO: Jak obliczyć zysk z obecności w Mapach Google?
Inwestycje w obecność w Mapach Google traktujemy jako wydatek na wizerunek, zamiast liczyć zysk z każdego pozyskanego klienta.

Inwestycje w obecność w Mapach Google traktujemy jako wydatek na wizerunek, zamiast liczyć zysk z każdego pozyskanego klienta.

Wyznacznikiem przy wyborze pozycjonowania w mapach staje się cena, a nie praca, która za nią stoi, przez co łatwo wybrać usługę blokującą firmie dostęp do klientów.

Prowadząc działania dla wielu oddziałów bez centralnego systemu, tworzymy chaos informacyjny, w którym klienci i algorytmy wyszukiwarek gubią aktualne dane.

Stawiamy potykacz przed wejściem, by przyciągnąć przechodniów, których wzrok i tak jest skierowany w dół, na ekran smartfona.

Przyjmujemy, że marketing dla lekarzy i prawników to stąpanie po cienkim lodzie, przez co albo ryzykujemy naruszenie etyki, albo w ogóle rezygnujemy z działania.

Budżet na marketing lokujemy w walce o ogólnopolskie frazy, zakładając, że to najszybsza droga do nowych zleceń.

Ocenę widoczności firmy w Google opieramy na tym, co pokazuje ekran w biurze, przyjmując, że to samo widzi klient.

Założenie profilu firmy w Google to często koniec pracy, a dla algorytmu to dopiero początek procesu, który decyduje, czy pokazać Cię klientom.

Opieramy ocenę widoczności firmy na miejscu w wyszukiwarce, ignorując fakt, że klient weryfikuje nas w kilku innych miejscach, zanim w ogóle zadzwoni.

Opieramy analizę Magento na tej samej checkliście, podczas gdy krytyczne dla sprzedaży błędy nie leżą w treści, lecz w głębokiej konfiguracji systemu.