
Słowa kluczowe w usługach B2B: Jak nie płacić za "zrób to sam" i studentów?
Celowanie w ogólne nazwy usług sprawia, że z budżetu reklamowego opłacamy kliknięcia osób szukających darmowych wzorów i pracy, a nie klientów pytających o wycenę.

Celowanie w ogólne nazwy usług sprawia, że z budżetu reklamowego opłacamy kliknięcia osób szukających darmowych wzorów i pracy, a nie klientów pytających o wycenę.

Decyzję o wyborze między Google a LinkedIn opieramy na obietnicy dotarcia do prezesów lub na wielkości zasięgu, a to prosta droga do przepalenia budżetu.

Zwiększanie budżetu na kampanie, które dobrze działają, zamiast proporcjonalnie zwiększać zyski, podnosi koszt pozyskania każdego kolejnego klienta.

Zielony status produktu w panelu Google traktujemy jako sygnał gotowości do sprzedaży, nie widząc, że to właśnie te "poprawne" dane blokują kampanie.

Opieramy kampanie na surowym pliku ze sklepu, przez co reklamy nie docierają do klientów szukających konkretów, a my płacimy za kliknięcia bez sprzedaży.

Uruchamiamy reklamy odzyskujące klientów, a potem budżet przepala się, bo system nie widzi, jakie produkty ci klienci oglądali.

Interwencję w panelu z produktami zaczynamy od maila o blokadzie konta, a każdy odrzucony towar to klient, który nie zobaczył oferty.