Scenariusz zazwyczaj wygląda tak samo. Wpisujesz adres swojego sklepu w darmowe narzędzie online, klikasz "Analizuj" i po 30 sekundach otrzymujesz wyrok: wynik 65/100. Poniżej widzisz listę czerwonych alertów: "Brak opisów ALT", "Zbyt krótki tytuł" czy "Brak słów kluczowych w H1".
Drukujesz ten raport (często 30 stron PDF), wysyłasz go do działu IT z dopiskiem "Pilne!" i czujesz, że wykonałeś kawał dobrej roboty.
Niestety, właśnie wpadłeś w pułapkę, która jest jedną z najczęstszych przyczyn przepalania budżetów technologicznych w e-commerce.
Traktowanie automatycznego raportu jako strategii naprawczej jest jak próba leczenia złamania na podstawie samego zdjęcia rentgenowskiego, bez konsultacji z ortopedą. Narzędzie (rentgen) jest niezbędne - my również z nich korzystamy (Ahrefs, Screaming Frog, Sitebulb). Pamiętaj jednak, że narzędzie pokazuje tylko stan kodu. Nie rozumie ono kontekstu biznesowego ani Twoich celów sprzedażowych.
Opieranie kluczowych decyzji na automatycznym audycie to ryzyko. Dlaczego? Oto 5 powodów, dla których algorytm nigdy w pełni nie zastąpi doświadczonego stratega SEO.
1. Kontekst biznesowy: Czego nie widzi robot?
Automat działa binarnie: 0 lub 1. Jest nagłówek H1 albo go nie ma. Dla prostego narzędzia podstrona "Regulamin sklepu" jest tak samo ważna, jak karta produktu "iPhone 15 Pro", który generuje marżę.
Jeśli na stronie "Polityka Prywatności" brakuje nagłówka H1, automat oznaczy to jako Błąd krytyczny. Widząc czerwoną flagę, zlecasz naprawę programiście. Płacisz za godzinę pracy, naprawiasz błąd... i nic się nie zmienia w sprzedaży. Dlaczego? Ponieważ ruch organiczny na podstronach prawnych zazwyczaj nie konwertuje.
Ekspert SEO działa inaczej. Widząc brak H1 w regulaminie - ignoruje go. Zauważa natomiast, że Twój Bestseller (produkt generujący 20% przychodu) znajduje się na 5. poziomie głębokości serwisu (tzw. Click Depth). Google traktuje głęboko ukryte strony jako mniej istotne (źródło: Google Search Central/John Mueller), co obniża ich ranking. Automat tego nie wyłapie, bo technicznie strona działa. Ekspert wyłapie to natychmiast, bo patrzy na strukturę przychodów, a nie tylko strukturę HTML.
2. Pułapka "False Positives" (Fałszywe alarmy)
Narzędzia automatyczne słyną z generowania tzw. False Positives - komunikatów o błędach, które w rzeczywistości są celowymi zabiegami optymalizacyjnymi.
Przykład z życia:
W pliku robots.txt celowo blokujesz robotom dostęp do koszyka i panelu logowania, aby nie marnować ich zasobów (Crawl Budget) na strony, które nie mają wartości w wynikach wyszukiwania. To powszechnie stosowana, dobra praktyka.
Co robi automat? Wyświetla wielki, czerwony komunikat: "Zablokowane zasoby! Strony nie mogą być zaindeksowane!".
Jeśli bezrefleksyjnie przekażesz ten raport do IT, a programista odblokuje te zasoby, doprowadzisz do zaindeksowania tysięcy pustych koszyków i stron logowania. W efekcie Google może uznać dużą część Twojego serwisu za tzw. Thin Content (treść niskiej jakości), co obniży widoczność całego sklepu. Naprawiając "błąd" z automatu, paradoksalnie zaszkodziłeś domenie.
3. Ślepota na JavaScript (Problem nowoczesnych sklepów)
Jeśli Twój sklep stoi na nowoczesnym frameworku (React, Vue, Angular) lub dynamicznie doczytuje produkty (np. przez Infinite Scroll), większość prostych audytorów on-line jest bezradna.
Narzędzia te często analizują jedynie surowy kod źródłowy HTML, a nie wyrenderowaną stronę (DOM), którą widzi użytkownik.
- Automat widzi: Pustą stronę z jedną linijką kodu JS. Werdykt: "Thin Content" (brak treści).
- Google (i ekspert) widzi: Pełnowartościowy sklep z setkami produktów, który ładuje się poprawnie dzięki JavaScript.
Profesjonalny audytor używa zaawansowanych crawlerów z funkcją JavaScript Rendering, aby zobaczyć sklep tak, jak widzi go Googlebot. Automat z darmowej strony często wprowadzi Cię w błąd, sugerując, że Twój sklep nie posiada treści, podczas gdy w rzeczywistości jest ona po prostu wczytywana dynamicznie.
4. Priorytetyzacja: 1000 małych błędów vs 1 krytyczny
Wyobraź sobie, że dostajesz raport z 1000 błędów. Brzmi przerażająco, prawda?
Często okazuje się, że 999 z nich to "Brak atrybutu ALT przy ikonie koszyka". Wpływ tego błędu na pozycje ogólne sklepu jest marginalny.
Jednak jeden błąd - np. błędnie wdrożony tag canonical - może sprawić, że Google zignoruje dużą część Twojego asortymentu, traktując go jako duplikaty (źródło: Google Search Central/Canonical Tags).
Automat traktuje każdy błąd matematycznie - sumuje je i obniża wynik punktowy.
Ekspert stosuje priorytetyzację biznesową. Może zalecić: "Zignorujmy te 999 brakujących ALT-ów. Skupmy się na naprawie canonicali, bo to odblokuje indeksację produktów i może przynieść wzrost przychodu w przyszłym miesiącu".
Płacąc za audyt ekspercki, płacisz w dużej mierze za wiedzę, czego NIE robić, aby nie marnować budżetu IT na kosmetykę, która nie przyniesie zwrotu.
5. Strategia i intencja (To, czego narzędzie nie zrobi nigdy)
Narzędzie potrafi policzyć słowa kluczowe na stronie (tzw. Keyword Density). Powie Ci: "Użyłeś słowa 'buty' 5 razy, a konkurencja 10. Użyj więcej". To archaiczne podejście do SEO, które odeszło do lamusa lata temu.
Ekspert analizuje intencję użytkownika (Search Intent) oraz zjawisko kanibalizacji słów kluczowych.
- Sytuacja: Masz kategorię "Laptopy do gier" i wpis blogowy "Jaki laptop do gier?".
- Automat: Obie strony są świetne, mają dużo słów kluczowych.
- Ekspert: Te strony walczą ze sobą o te same frazy (kanibalizacja). Google nie wie, którą wyświetlić, więc często nie wyświetla żadnej wysoko. Ekspert zaleci zmianę strategii contentowej i odpowiednie linkowanie, aby jedna strona wspierała drugą, a nie z nią konkurowała.
Tego typu niuansów strategicznych nie wyczytasz z prostego wykresu kołowego.
Porównanie: Audyt automatyczny vs audyt ekspercki
| Cecha | Audyt automatyczny (Darmowy/tani) | Audyt ekspercki (Profesjonalny) |
|---|---|---|
| Koszt | 0 - 300 PLN | 3 000 - 15 000 PLN+ |
| Narzędzie | Prosty skrypt / Crawler | Zestaw narzędzi + analiza manualna + logi serwera |
| Wykrywalność | Tylko proste błędy w kodzie (0/1) | Błędy logiczne, strukturalne, JS, Indexing |
| False Positives | Bardzo dużo (wymaga weryfikacji) | Wyeliminowane przez człowieka |
| Priorytetyzacja | Brak (lista alfabetyczna) | Podział na: krytyczne / ważne / kosmetyczne |
| Plan naprawczy | Ogólne hasła ("popraw szybkość") | Instrukcje dla programisty (gotowy kod / tickety) |
| Wynik | Ocena punktowa (np. 75/100) | Strategia wzrostu przychodu |
FAQ - Pytania i obiekcje
Dlaczego audyt u Was kosztuje X, skoro narzędzie kosztuje 100 zł miesięcznie?
To tak, jakby pytać radiologa, dlaczego diagnoza jest droga, skoro prąd do maszyny rentgenowskiej jest tani. Nie płacisz za dostęp do narzędzia (które my również opłacamy w wersjach agencyjnych). Płacisz za lata doświadczenia, które pozwalają nam zinterpretować dane i oddzielić błędy krytyczne od szumu informacyjnego.
Czy darmowe audyty są w ogóle do niczego?
Nie, są przydatne do szybkiego rzutu oka (tzw. "sanity check"). Jeśli darmowe narzędzie pokazuje błąd serwera 500 na stronie głównej - wiesz, że masz poważną awarię. Nie nadają się one jednak do budowania długofalowej strategii rozwoju e-commerce.
Czy dostanę wynik w skali 0-100?
Nie, bo SEO to nie gra komputerowa. "Zielony pasek" w narzędziu nie gwarantuje sprzedaży. Otrzymasz od nas listę zadań ułożoną według priorytetów i potencjalnego zwrotu z inwestycji (ROI). Twój sklep ma zarabiać, a nie zbierać wirtualne punkty w aplikacjach.